Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
wtorek, 24 lutego 2009
Ostatki 2009


No i tak - pogoda nie dopisała, padał denerwujący deszcz ze śniegiem, ale mimo to Ostatki nas nie zawiodły. Tutaj parę zdjęć z komentarzem.
poniedziałek, 23 lutego 2009
Spokojne karnawałowe szaleństwka



No i jak co roku karnawał i ostatki. Wprawdzie Monachium to nie Kolonia, gdzie całe miasto się przebiera i upija, ani Rio, ani nawet z Salvador da Bahia równać się nie może, ale zawsze coś się dzieje. Na Karlstor wisi jakiś pajac (patrz wyżej), w centrum jakiś czas grupka przebierańców, no i od piątku trwają karnawałowe imprezy (np. dziś mamy wielki gejowski bal w Oberangertheater). Od piątku mamy też więcej pociągów metra w nocy, żeby można było się wybawić i bezproblemowo wrócić do domu (a nie kiwać się za kierownicą po pijanemu).

Kulminacja nastąpi jutro, najpierw o 11 zatańczą na Viktualienmarkt przekupki (Marktweiber), przebrane jak na Pierwszy Dzień Wiosny, w rytm amerykańskich przebojów. Potem coraz więcej będzie się zbierać przebierańców na i wokół Viktualienmarkt, Deutsche Eiche może znów wypuści swoich kelnerów na ulicę z szampanem, przebranych za różowe stewardesy. A jak już ludzie popiją i porozbijają wystarczająco dużo szkła, to pójdą do knajp i zaraz śmieciarze zaczną sprzątać ulice, żeby na drugi dzień wszystko wyglądało jak w pudełeczku.
niedziela, 22 lutego 2009
Bawaria a Niemcy
Fragment angielskojęzycznego wywiadu z reżyserem Wernerem Herzogiem w moim ulubionym radiu:

Dziennikarz: Urodził się pan w Niemczech...
Herzog: Nie, nie w Niemczech, w Bawarii. (śmiech publiczności). Chciałbym to podkreślić, w końcu Szkot też nie powie, że jest Brytyjczykiem. A ja nie lubię Niemców.
Obywatel Milk
Byłem na "Obywatelu Milku". Udało mi się nawet trafić na wersję oryginalną z napisami, co jest pewnym osiągnięciem, bo tutaj króluje w kinach beznadziejny dubbing.

Sam film według mnie średni. Największym plusem jest oczywiście temat, w oglądaniu pomagają świetny Sean Penn i do bólu przystojny Emile Hirsch. Przeszkadza trochę amerykański patos i duża dawka politycznej poprawności. Czy naprawdę Castro zaludniała kiedyś taka wielka, szczęśliwa rodzina jak ze świętego obrazka?

Pod względem formalnym standard, typowa hollywoodzka biografia Wielkiego Człowieka. Tyle, że ni stąd ni zowąd tym człowiekiem jest gej. Co sprawia, że wreszcie mogę się w tego typu filmie utożsamić stuprocentowo z głównym bohaterem. I uronić łezkę przy scenach zbiorowych, kiedy lud rusza na barykady. To piękne uczucie, wreszcie rozumiem, dlaczego heterycy tak się zachwycali "Braveheart"...

Właściwie nawet cieszy mnie, że "Milk" jest filmem hollywoodzkim, zrozumiałym dla każdego, a nie wyrafinowaną produkcją niezależnego kina - jeszcze parę lat temu biografia gejowskiego aktywisty nie miałaby szans zaistnieć jako temat w kinie komercyjnym. Czyżby świat zmieniał się na lepsze?

Niestety, chyba nie, bo kiedy się spojrzy na przeciwników Milka w filmie, to ich tok rozumowania i argumenty wydają się dziwnie znajome. Oskarżenia o pedofilię, zakaz wykonywania zawodu przez homoseksualnych nauczycieli, leczenie gejów - skąd my to znamy? Czyżbyśmy nadal żyli w latach 70-tych? Może jeszcze czekamy na naszego Milka? A może już paru Milków mieliśmy i pozwoliliśmy im zmarnieć, przez zawiść i ogólny tumiwisizm? Mam nadzieję, że po obejrzeniu tego filmu ktoś wstąpi na Drogę Mleczną i poprowadzi lud do boju - oczywiście w kasku i kuloodpornej kamizelce.

sobota, 21 lutego 2009
Kobieta mnie bije!!!


No dobrze, w końcu i ja napiszę coś o Rokicie, bo mnie wszyscy prowokują :) Regularnie latamy z Monachium w świat, także do Polski i jeszcze nikt nas w kajdankach z samolotu nie wyprowadził. Może dzięki temu, że nie nosimy wielkich czerwonych kapeluszy. A może dlatego, że jedną germańską stewardesę znam osobiście, z kursu hiszpańskiego na Volkshochschule.

Dziewczyna opowiedziała mi już parę historii z pracy i, kochani, nie jest lekko. Płaca należy raczej do niższych, godziny jak wiadomo nienormowane, za to fochy pasażerów na porządku dziennym. Do tego od czasu do czasu łapanie za tyłek i takie tam. Na szczęście, kiedy pasażerowie przegną ostatecznie, można pójść do pilota po pomoc. Rokita musiał się nieźle dać we znaki...

Andrea obiecała, że zrobi wywiad wśród koleżanek, napiszę więcej, jeśli dowiem się jakiś pikantnych szczegółów :)
Uber Amazing Chamstwo
Pamiętacie jeszcze łańcuszek "Uber Amazing Blog"? Antrim przytomnie zwrócił mi uwagę, że za "nagrodą za najlepszy blog" kryje się reklama pewnej amerykańskiej firmy. Usunąłem ich logo i linki, jeśli będę chciał coś reklamować na moim blogu, to zrobię to świadomie. Jaki to jednak człowiek jest ufny i naiwny...
wtorek, 17 lutego 2009
Pięć dni w Warszawie
Pięć niecałych dni i cztery niedospane noce. Sześć skasowanych biletów autobusowych, w tym dwa trzydniowe. Trzy spektakle w teatrze "Polonia", wszystkie komedie, dwa przypadkiem na literę "B", wszystkie przypadkiem gay-friendly. Dwa gejowskie kluby, jeden Toro, drugiej nazwy na "R" nigdy nie zapamiętam, do tego jeszcze dwa puby. Ileś piw, kilka drinków, kropelka czerwonego wina. Niezliczona ilość kalorii, w tym niezapomniana sałatka w Szpilce i pyszny barszczyk w Sfinksie. Kilometry spacerów. Łazienki, ulica Próżna - przejmująca nocna wizja getta (dzięki Sławkowi), Powązki i grób Rodziewiczówny porośnięty wrzosem. Saska Kępa, przede wszystkim pomnik Osieckiej i jej willa, do której dotarliśmy nawet bez pomocy listonosza miejscowej poczty, na zasadzie "telefon do przyjaciela". I właśnie przyjaciele, bez których to wszystko nie miałoby miejsca ani sensu. Dziękujemy...
poniedziałek, 09 lutego 2009
Jednak racjonalizm
Po namyśle, zmieniłem tytuł poprzedniej notki z "Ateiści" na "Racjonaliści". W końcu dla mnie to racjonalizm jest podstawą, świadome i otwarte podejście do świata, a ateizm czy agnostycyzm są tylko konsekwencją takiego podejścia.
niedziela, 08 lutego 2009
Racjonaliści wszystkich krajów
Ta arogancja! Arogancja nagiej małpy z małej planetki na skraju jednej z galaktyk olbrzymiego Wszechświata. Jak można wierzyć, że to wszystko zostało stworzone tylko dla nas! (Michael Schmidt-Salomon, tutaj źródło cytatu)

Michael Schmid-Salomon to jedna z czołowych postaci niemieckiej Fundacji Giordano Bruno (Giordano Bruno Stiftung), która propaguje ewolucjonizm, humanizm i racjonalny (ateistyczny) ogląd świata.

A mnie dzisiaj ucieszyło, że i w Polsce działa podobna organizacja, czyli Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów (tutaj link do artykułu). Tak trzymać, może wreszcie świecki światopogląd zacznie mieć jakiś wpływ na życie n-tej RP. W końcu, wbrew propagandzie, "Polak" nie oznacza "katolik". I bogu dzięki :)



A to rybka Darwina, czyli symbol nowego ateizmu
Międzynarodowa Konferencja Bezpieczeństwa
W centrum demonstracja, tramwaje jeżdżą jakimiś objazdami, a w hotelu Bayerischer Hof obradują politycy. Wielkie halo...
 
1 , 2