Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
niedziela, 26 listopada 2006
Staromowa IV RP
Przemówienia Kaczyńskich od dawna pachniały mi komunistyczną nowomową. Z przyjemnością dowiedziałem się dzisiaj, że nie jestem w moich przekonaniach odosobniony. Prawdziwy dramat języka... :)
czwartek, 23 listopada 2006
Alchemia z Al-Andaluz

Pamiętacie jeszcze płytę Justyny Steczkowskiej "Alkimja"? (jeśli nie, to próbki tutaj). To dzięki tej płycie po raz pierwszy usłyszałem o Sefardyjczykach. Takie małe prywatne odkrycie.

Wczoraj ruszyłem zgłębić temat i dowiedzieć się, jak dawna muzyka sefardyjska brzmiała naprawdę. No i brzmiała... Bardzo arabsko-turecko (w końcu w Andaluzji mówiło się kiedyś po arabsku), raz dziko, a potem znów słodko. Muzycy mieli przedziwne instrumenty, skrzypce średniowieczne oczarowały mnie całkowicie swoim brzmieniem, arabska lutnia wytwarzała przy pomocy pana w turbanie (Wafir Sheik) najdziwniejsze efekty, a tenor (César Carazo) konstruował głosem precyzyjne do niemożliwości ornamenty. Do tego jeszcze najrozmaitsze flety, bębny itp. Uczta także dla oczu.

A teraz oficjalna notka o koncercie:

Zespół Música Antigua

Música Antigua
(w składzie Jorge Rozemblum, César Carazo, Wafir Sheik i Eduardo Paniagua)
"Maimónides i złoty wiek Sefardyjczyków w Al-Andalus"
("Maimónides y la Edad de Oro de Sefarad en Al-Andalus")

Maimónides (1135-1204), najwybitniejszy żydowski filozof Średniowiecza, spędził część życia w andaluzyjskiej Kordowie, później zmuszony okolicznościami uciekł przez Fez i Jerozolimę do Kairu. Eduardo Paniagua zaprasza do dzwiękowej podróży przez życie uczonego, z tekstami wielkich poetów judeo-hiszpańskich i melodiami z tamtego czasu. Eduardo Paniagua (Madrid 1952) poświęcił się badaniom i interpretacji muzyki hiszpańskiego średniowiecza, był wielokrotnie nagradzany na całym świecie za swoje liczne nagrania.

Dla zainteresowanych - Eduardo Paniagua prowadzi także wydawnictwo Pneuma.

poniedziałek, 20 listopada 2006
Myślenie polskie i myślenie austriackie?

Znajomy Austriak kupił sobie kartą pamięci - pojemność 1 GB, a przy tym tak mała, że może służyć jako breloczek do kluczy.

- Uważaj tylko - mówię mu żartem (żartem, bo mowię przecież rzeczy oczywiste) - żeby nie zapisać na tym jakichś osobistych danych, po których można by cię zidentyfikowac. Inaczej, jak zgubisz klucze, to będziesz musiał wymieniać zamki.
A on w śmiech:
- To jest polski punkt widzenia. Niemiec albo Austriak pomyślałby raczej, że znalazca będzie dzięki temu wiedział, gdzie klucze odnieść...

Zatkało mnie. Fakt, mnie by to nie przyszło do głowy. Ale moim niemieckim znajomym też nie, pamiętam jeszcze półgodzinną historię o wymienianiu zamków po tym, jak zginęły klucze. No więc jak to?

Po paru minutach rozmowy znajomy przyznał, że ten typ zaufania do świata należy raczej do sielankowej przeszłości, że już i w Austrii jednak uważa się na klucze. Zrobiło mi się szkoda...

Kolejny sukces polskich budowlańców!

Udało im się oczarować samego Normana Davisa :) - patrz artykuł. Choć to pewnie nietrudne, bo Davis jest znanym polonofilem.

czwartek, 16 listopada 2006
Blitzkrieg czyli jak sparaliżować Niemcy

Wczoraj porządkowałem papiery i wyrzuciłem kilogramy zaświadczeń, zawiadomień, rachunków i zapytań. W kuchni już leży sterta nowych..

Gdyby ktoś zniszczył niemiecką Pocztę, Niemcy poddałyby się po paru dniach. Tutaj nic ale to nic nie działa bez odpowiedniego papierka, a każdy papierek przychodzi pocztą (nawet jak się poszło po niego do urzędu/Telekomunikacji/itp. osobiście)

Gypo / Quinceañera

Dzisiaj dwa filmy (na "Verzaubert"). Jako odtrutka na listopad. Żaden z nich nie podobał mi się tak jak "Innocent" wczoraj, ale coś napiszę.

"Gypo" (Wielka Brytania 2005, reż. Jan Dunn, oficjalna strona) - ponoć pierwszy brytyjski film, nakręcony wg zasad Dogmy. Owszem, widać to i słychać. Ale to nie ta sama Dogma, co w Skandynawii. Równie brutalna, ale mniej okrutna. Baaardzo angielska. Angielski humor, angielski krajobraz, angielskie przekleństwa, angielska rodzina z dołów społecznych. Nie-angielskie zakończenie. Dla mnie tak na 4+, troszkę czegoś zabrakło (a może po prostu zbyt dogmatycznie), ale film naprawdę wart obejrzenia. Aha, żebym nie zapomniał - uwaga - to jest też film lesbijski. Spotykają się w nim dwie kobiety i coś między nimi iskrzy (i to jak...). Polecam.

Fotos z filmu 'Gypo'

Za to film "Quinceañera" (USA 2006, reż. Richard Glatzer, Wash Westmoreland) można sobie darować. Ameryka w pseudo-meksykańskim, pikantnym sosie. Film kolorowy, efektowny, wzruszający, przystojni chłopacy, wątek gejowski - ale naprawdę nic nowego. Trailer tutaj.

Bakteriofagi zamiast antybiotyków

Terapia bakteriofagami jako alternatywa dla antybiotyków? Dla mnie bomba! (chociaż dodawanie fagów do befsztyka to chyba przesada) Parę linków:

- Befsztyki doprawione wirusem - brawo Wrocław! :)
- Bacteriophages (Wikipedia EN)
- Terapia w praktyce

środa, 15 listopada 2006
Innocent
Plakat do filmu 'Innocent'

Bardzo dobry film. Spory plus za to, że gejowski :) Spokojny, bez fałszywych wzruszeń i wielkich tragedii. Nikt nam tu nie wyciska łez. Bo i nad czym płakać, samo życie...

Nie mam czasu na streszczanie treści :) Poczytajcie sobie tu albo tu albo tutaj (z trailerem). Przy okazji, polecam festiwal "Verzaubert".

"Innocent", reż. Simon Chung, Kanada/Hong Kong 2005.

sobota, 11 listopada 2006
Chwalą nas

Otworzyłem dziś w księgarni rozmówki polsko-niemieckie ("Kauderwelsch, Polnisch Wort für Wort") i trafiłem na rozdzialik "Jacy są Polacy". Czytam i oczom nie wierzę: "Polacy są ogólnie bardziej otwarci i spontaniczni niż Niemcy [...] Mniej niezręcznych pauz podczas rozmowy [...] Polskie wspaniałe poczucie humoru, Polacy raczej śmieją się z niepowodzeń niż biorą je na serio." Poczułem, jak miód spływa na moje sterane polskie serce, boć to pierwszy raz przeczytałem coś podobnego o Polakach w języku niemieckim. Wreszcie ktoś nas docenił! Spojrzałem jeszcze na okładkę i niestety mi przeszło - bo autor rozmówek był Anglikiem.

Borat

Polecam. Wprawdzie:
- nie podobała mi się scena z wioską (nie lubię, jak się wyśmiewa ubóstwo),
- nie podobało mi się, że wyśmiewa Amerykanów (taka moda teraz, na pochyłe drzewo...),
- po każdym jaksiemasz i dzinkuje dostawałem skurczu szczęk,
- i jeszcze parę innych rzeczy.
ale dawno się tak nie uśmiałem!

I jeszcze, facet genialnie oddaje ignorancję Zachodu (rumuńska wioska, polsko-czeskie frazy, muzyka Bregovica i rosyjskie napisy podrabiają Kazachstan i nikt się nie dziwi :) i z drugiej strony często-gęsto bezkrytyczny zachwyt zachodnim stylem życia w krajach, które dopiero od niedawna mają dostęp do iPodów i zegarków elektronicznych.

"Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej",reż. Larry Charles, USA 2006. W Polsce od 24.11.2006.

 
1 , 2