Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
piątek, 24 kwietnia 2009
Do Indii nie warto
Istnieje pewien typ niemieckich gejów, którego nie znoszę. Są to ludzie, którzy łączą przekonanie o cywilizacyjnej wyższości Niemiec nad resztą świata z niezachwianą wiarą w trafność swoich przekonań. No bo w końcu wszyscy geje są automatycznie tacy inteligentni, otwarci, uzdolnieni i wyrafinowani...

Rozmowa dwóch znajomych:
- Wiesz, mój siostrzeniec był na urlopie w Indiach.
- Aha.
- Podobno strasznie są tam ludzie hałaśliwi i okropny brud na ulicach.
- Też tak słyszałem.
- I wiesz, pomyślałem sobie, że jednak nie warto tam jechać.

Mój komentarz (w myśli) - Jasne, przecież warto jechać tylko tam, gdzie ulice lśnią czystością, wszystkie inne miejsca są zupełnie nieinteresujące! Nieważne, że w Indiach kultura rozkwitała już wtedy, kiedy Niemcy były jeszcze wielką naturalną plantacją dębów. Nie, najważniejsza jest CZYSTOŚĆ.

Cholerne niemieckie drobnomieszczaństwo.
środa, 22 kwietnia 2009
Polskie zoo
Wg Wyborczej, Niemcy coraz gorzej oceniają Polskę i jej rolę w Europie. Nie dziwi mnie to, bo znam niemieckie media, a w tych wydaje się obowiązywać zasada "O Polsce źle albo wcale". Program o przedszkolach, przykłady z Francji, Danii, Holandii, Austrii - Polski nie ma. Prognoza pogody - temperatury z Paryża, Londynu, Aten, Madrytu, Moskwy, Wiednia, Pragi - Warszawa nie istnieje. Itd. itp.

Jeśli już coś się pojawia, to reportaże o przemytnikach papierosów, robolach pracujących na czarno, informacje o wybrykach naszych polityków (nazwisko Kaczyński zna tu każdy) i raporty o dyskryminacji gejów. Jeśli dodać do tego mocno zakorzenione stereotypy o lenistwie Polaków i złodziejach samochodów, to trudno się dziwić, że większość Niemców patrzy na Polskę jak na zoo. Już mam szczerze dosyć pytań nowopoznanych homików, czy w Polsce istnieją kluby gejowskie i jak tam w ogóle można żyć...

Co by się naprawdę Polsce przydało, to solidny, profesjonalny serwis PR. Chodzi o to, żebyśmy umieli dbać o własne interesy, a jednocześnie przedstawiać swoje działania jako służbę dla ludzkości czy Europy. Panowie na wysokich stołkach warszawskich, uczcie się od Merkel...
sobota, 18 kwietnia 2009
Emigranci
Podobno co trzeci Niemiec myśli o tym, żeby wyemigrować. Jeden z naszych ulubionych programów to reality show o niemieckich emigrantach za granicą (bodajże na n-tv).

Od początku lat 80-tych liczba emigrantów nieprzerwanie wzrasta. W latach 2002-2006 co roku wyjeżdżało z kraju ok. 140 tys. Niemców, rekordowy był rok 2005 z 145 tys.

Top 5 ulubionych krajów1:
  1. Hiszpania
  2. USA
  3. Szwajcaria
  4. Tajlandia
  5. Dania
Inne ulubione w kolejności1:
Kenia, Australia, RPA, Norwegia, Argentyna, Costa Rica, Brazylia, Chile, Kanada, Nowa Zelandia, Francja, Włochy, Portugalia, Grecja, Wielka Brytania, Irlandia, Holandia, Szwecja, Finlandia, Austria.

Dla unaocznienia grafika2:



Regiony docelowe 1975-2006
* EU-14
* EFTA (Islandia, Lichtenstein, Norwegia, Szwajcaria)
* Europa Wschodnia i Środkowa (Bułgaria, Polska, Rumunia, Węgry, Czechosłowacja i jej państwa sukcesyjne)
* klasyczne kraje imigracyjne (Australia, Kanada, Nowa Zelandia, USA)
* pozostałe cele


Dlaczego wyjeżdżają? Posłużę się cytatem:

Czego jeszcze możemy oczekiwać w Niemczech, Austrii i Szwajcarii? Niewiele jest pewnie osób, które nie zadały sobie tego pytania. Odpowiedź jest jak kubeł zimnej wody: wysokie bezrobocie (podkreślenie moje), biurokracja we wszystkich sferach życia, walka z fiskusem i innymi instytucjami i wiele innych spraw. [...] Coraz większa ilość mieszkańców odrzuca takie życie i udaje się do innych krajów, które dają im prawo do samorealizacji (podkreślenie moje).3


Jak widać, strasznie im tu źle...


Źródła:
1 Michael von Dessauer, Rolf Deilbach "Auswandern. Über 1000 Fakten, Tipps & Tricks" ("Emigracja. Ponad 1000 faktów i porad"), Knaur 2008)
2 "Studie zur Auswanderung aus Deutschland"
3 Cytat z recenzji książki Sigrid Steiner "Bye, bye Deutschland! Auswandern um jeden Preis" ("Niemcy bye, bye! Emigracja za wszelką cenę")

niedziela, 12 kwietnia 2009
Wielkanoc Grubej Ryby
Monachium to miasto o dwóch twarzach... W zimie mrozi i znika pod grubą warstwą śniegu - ni to Szwecja, ni Syberia - za to w lecie udaje miasto w północnych Włoszech. Naprawdę można się nabrać, bo słońce pali, a niebo ma szczególny, głęboki błękit. Poza tym monachijczykom wystarcza jeden bezchmurny dzień, żeby wylegli na ulice, zajęli stoliki na zewnątrz i porozkładali się na każdym dostępnym kawałku trawnika. Zasada brzmi: nie musi być ciepło, ważne, żeby było słonecznie i już bawimy się, że jest lato. A co dopiero, kiedy jest jasno i ciepło, jak w ten weekend. Przez miasto przetacza się istna fala radości życia i cały tabun rowerów.

Nas także dzisiaj wywiało z domu. Mieliśmy szczery zamiar dotrzeć do Pałacu Nymphenburg, ale że tramwaj 17 zmienił trasę "z powodu demonstracji", wylądowaliśmy na naszym ulubionym Gärtnerplatz. Z teatru muzycznego dobiegał głos jakiejś primadonny, ćwiczyła arię. Plac był pełen ludzi, przy stolikach, na trawniku, na rowerach, w odprężeniu i w ruchu, co chwila przewijały się jakieś barwne postaci. Najróżniejsze mody i style.

Usiedliśmy, zamówiliśmy coś do picia i patrzyliśmy po prostu, jak w kinie. W pewnym momencie z "Hair" przenieśliśmy się raz dwa do "Pół żartem, pół serio". Na parking przed naszym stolikiem zajechał czarny Rolls Royce. Kierowcą był starszy gentleman w białym garniturze, kapeluszu i goglach, do tego jeszcze białe skórzane rękawiczki, milioner jak się patrzy. Samochód zatrzymał się, po chwili zbliżyła się do niego dziewczyna w krótkiej, czarnej sukience i czerwonym boa i stanęła we wdzięcznej pozie. Jej chłopak zrobił jej zdjęcie, potem zmiana pozy, kolejne zdjęcie i obaj oddalili się, pękając ze śmiechu - bo okazało się, że dziewczyna z boa jest chłopakiem... Milioner wysiadł, uprzejmie porozmawiał z "dziewczyną" (jej towarzysz stwierdził: "Prawda, że śliczna?"), po czym wmieszał się w kolorowy tłumek na trawniku. Niedyskretnie robił zdjęcia, to tej, to innej grupce, zagadywał różnych ludzi, najczęściej chyba ładne dziewczyny, pokręcił się, pokręcił, wsiadł do Rollsa i odjechał. Może na podwieczorek do hrabiny, a może oddać auto firmie, z której go wypożyczył, żeby robić wrażenie na młodych panienkach.