Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Plemię
Tokarczuk trafiła w sedno: Znowu zaczynamy przypominać plemię.
sobota, 17 kwietnia 2010
Smutno, smutno...
Nie myślałem, że coś mnie jeszcze skłoni do powrotu na tę stronę. A jednak. Katastrofa w Smoleńsku i mnie zmusiła do refleksji.

Mądry Polak po szkodzie

Taka już polska mentalność. Wiem po sobie. Jakoś się zrobi, jakoś to będzie. A potem zdziwienie, nerwy, a w najgorszym przypadku płacz. Tak jak teraz. Niezależnie od przyczyn katastrofy narzuca się pytanie: kto pozwolił, żeby tyle znakomitości leciało jednym samolotem? Czyjaż to była ułańska fantazja? Nie dziwię się twórcom różnych teorii spiskowych, bo takie katastrofy po prostu się nie zdarzają. A nie zdarzają się dlatego, że organizatorzy myślą i rozważają różne, nawet najgorsze ewentualności. Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby Obama zginął w katastrofie wraz z połową amerykańskiego senatu. Dlaczego cały naród musi przeżywać szok z powodu czyjejś bezmyślności?

Czucie i wiara

Polacy najwyższym szacunkiem darzą zbiorowy smutek i cierpienie. W imię żałoby są w stanie zjednoczyć się i zapomnieć o wszystkim, co było złe. I nie tylko taktownie przemilczeć, bo o zmarłych źle się nie mówi, ale naprawdę zapomnieć. Trudno nie zauważyć, jak bardzo to niebezpieczne. Katastrofa, szok, żałoba, i już ktoś, kogo się nie lubiło albo nie zauważało, staje się ideałem dobrego męża i ojca, ojcem narodu, którego złe media wystawiły za życia na pośmiewisko. Siedem dni żałobnych wspomnień wystarcza, żeby zmiękczyć serca najbardziej zagorzałych przeciwników, a co dopiero wszystkich niezdecydowanych. Powstaje legenda. Która po zakończeniu żałoby może służyć do tego, aby przeciwnikom i krytykom zamknąć usta, żeby ograniczyć demokratyczną wolność słowa.

"Może on naprawdę był dobrym człowiekiem, tylko media go tak oczerniały?", powiedziała mi niedawno koleżanka z Polski niepewnym tonem, kiedy rozmawialiśmy o śmierci Lecha Kaczyńskiego. Może był dobrym człowiekiem, ale czy był dobrym prezydentem? To pytanie pozostawiam otwarte.

Zawłaszczenie

Właśnie oglądam transmisję uroczystości z Warszawy. Zaczęła się tak, jak powinna: czytaniem listy ofiar i wspomnieniem o nich. A potem? Potem niemiecka stacja NT24 zakończyła transmisję, a ja przełączyłem na stronę GW i oglądałem dalej, z rosnącym niedowierzaniem. Ponieważ w stronę podestu zaczął płynąć strumień fioletowych postaci. A potem zaczęła się msza.

Dlaczego uroczystości żałobne zostały połączone z mszą? Czy nabożeństwo nie mogło odbyć się w katedrze warszawskiej zaraz po części oficjalnej, tak aby dać uczestnikom możliwość wyboru? Wciąż to samo, organizatorzy oficjalnych imprez nie chcą pamiętać o tym, że nie wszyscy Polacy są katolikami. Istnieją również niewierzący, ewangelicy, buddyści, żydzi i świadkowie Jehowy. Kościół katolicki zawłaszcza sobie przestrzeń publiczną za przyzwoleniem władz. To tak ma wyglądać rozdział kościoła od państwa? Czy naprawdę wszystkie ofiary życzyłyby sobie mszy na swoim pogrzebie, np. członkowie SLD? Ale nieżyjący nie mogą się bronić, tak samo ci, którzy przyszli pożegnać się z ludźmi, a muszą przeczekać rytuały poświecone jakiemuś obcemu bogu.

***

Dziwna katastrofa, dziwna żałoba, dziwne pożegnanie. Gdyby nie prawdziwe ofiary i prawdziwy żal po nich, to chyba trzeba by się zaśmiać gorzko.