Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
piątek, 20 lipca 2007
Modlitwa stylem dowolnym
Lubię pływać i zawsze się cieszę, jak powstaje nowy basen :) Ale tym razem dla odmiany cieszy mnie, że pewien basen zniknie. Chodzi o pływalnię w poznańskiej synagodze przy Wronieckiej. Zawsze mnie dziwiło, że w kraju po brzegi pełnym uczuć religijnych ludzie idą się kąpać do świątyni. Owszem, gdyby tak otworzyć baseny w kościołach, urządzać msze z pływaniem symultanicznym,  chrzty płetwonurkowe i kazania z motorówki, to może jeszcze by to jakoś uszło, ale jednak do tego nikt się nie kwapił. Więc dobrze, że i synagoga przestanie się wreszcie wyróżniać.
wtorek, 17 lipca 2007
Polska: legalizacja związków gejowskich
No to pierwszy krok do legalizacji związków męsko-męskich w Polsce zrobiony :) Przeczytajcie sobie tutaj...
sobota, 14 lipca 2007
Rozmowy o zmierzchu i świcie
Ale tak do końca jeszcze tu nie wróciliśmy. Mamy taki trik, związany z jednym z poznańskich łupów. Zafundowaliśmy sobie DVD z nagraniem rozmów Magdy Umer z Agnieszką Osiecką i teraz co wieczór oglądamy po kawałku. Można się pośmiać, powzruszać, i w ogóle udawać, że się siedzi na herbatce u cioci i słucha opowieści o tym, jak to drzewiej bywało. Saska Kępa, Sopot i Mazury. Na całych jeziorach ty...

Na całych jeziorach ty,
o wszystkich dnia porach ty.
W marchewce i w naci ty,
od Mazur do Francji ty.
Na co dzień, od święta ty.
I w leśnych zwierzętach ty.
I w ziołach, i w grzybach
nadzieja, że to chyba ty.
We wróżbach i w kartach ty.
Na serio i w żartach ty.
W sezonie i potem,
przed ptaków odlotem,
na wielka tęsknotę ty,
zawsze ty.
Przerwa w emigracji
No i wróciliśmy, już od środy jesteśmy z powrotem w Monachium. Parę dni w Poznaniu minęło szybko, jak zwykle za szybko, i znowu trzeba było wsiąć do małego, śmiesznego samolociku z dwoma śmigłami. Żal mieszał się z poczuciem luksusu: tylko półtorej godziny, tyle co nic w porównaniu z wiekami męczarni w (auto)busie. Niech żyją LOT i Lufthansa! (koniec reklamy).

Poznań przywitał nas ciepło - dosłownie, po przenikliwym, prawie listopadowym zimnie Monachium wydawało nam się, że przylecieliśmy na jakąś rozmarzoną letnią wyspę. Prawdziwe lato, chociaż pochmurne. Taak, Monachium jest niby najbardziej północnym z włoskich miast (jak mawiają z dumą monachijczycy), ale klimat ma dość paskudny. Albo ziębi, albo pali. A w Poznaniu równe, przytulne ciepełko. Miło. I takie swojskie niebo, niebieskie, ale bez przesady, a nie ten jaskrawy, południowy błękit znad Alp.

Jak widzicie, przemawia przeze mnie nostalgia, bo nagle wszystko w Poznaniu jest lepsze niż w Monachium. Tak bywa, kiedy emigrant wyrwie się z codziennej szarości w miejscu zamieszkania. Oddalenie w czasie i przestrzeni robi swoje, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

A co emigrant robi w takim Poznaniu? Idzie na ślub i na wesele (bo został zaproszony razem ze swoim chłopakiem), odwiedza starych przyjaciół, którzy nie wyjechali na wakacje, objada się polskimi potrawami w barach i restauracjach, kupuje tony książek, gazet i płyt, idzie do dentysty (obowiązkowo! niemieckim dentystom nie ufa), a czasami nawet do kosmetyczki, bo taniej :) I potem wraca, syty rozmów, a może nawet pijany rozmowami od serca, obładowany, zdrowszy i piękniejszy.

Po powrocie najgorszy jest pierwszy dzień, kiedy idzie się do pracy, jakby nigdy nic, a przecież myślami jest się ciągle jeszcze w Polsce. Śmieszne, wystarcza sześć dni intensywnego zanurzenia w polskiej mowie i już włącza się blokada na niemiecki - wczoraj po prostu nie mogłem sobie przypomnieć niektórych słówek i już, i potrzebowałem dwa razy więcej czasu, żeby cokolwiek wyjaśnić.

Ale dobrze nam zrobił ten wyjazd.
czwartek, 05 lipca 2007
Olimpiada, panie Putin
Letnia Olimpiada 2008 w Pekinie, Zimowa Olimpiada 2014 w Soczi - prezenty dla reżimów, które notorycznie łamią prawa człowieka, brawo...
poniedziałek, 02 lipca 2007
Cenzura w TVP
Rozmawiałem niedawno z przyjacielem ze Szkocji o brytyjskich serialach komediowych i tak mnie coś potem naszło, żeby sobie znaleźć w YouTube skecz z "Little Britain" - ten o jedynym geju we wsi. Znalazłem, uśmiałem się, załączam:



A potem śmiech zamarł mi na ustach, bo znalazłem wersję ocenzurowaną, made in Telewizja Polska:



Praktycznie połowa skeczu jest obcięta, i to ta ważniejsza, z puentą. Taak, bo jakżeby mogła TVP pokazać pastora-geja, który całuje się ze swoim chłopakiem? I te wszystkie żarty o biskupach... I to genialne ostatnie zdanie w ustach miłej starszej pani :)

Nie, żeby "Little Britain" było dla mnie bardzo ważne, chodzi o zasadę. Czy po to kupuje się jakąś serię, żeby mieć co ciąć i montować? To już lepiej w ogóle zrezygnować z emisjii, zamiast zniekształcać rzeczywistość. Ale w tym względzie TVP ma wielkie doświadczenie, lata tradycji mimo zmieniających się ekip. Przypomina mi się rok 1998 (jeszcze przed Erą Kaczki), TVP reklamowało ostro cykl filmów dokumentalnych, między innymi reportaż BBC "Geje i lesbijki jako rodzice". Czekaliśmy na ten reportaż cały tydzień, rozsiadamy się przed telewizorem, na ekranie bodajże Loska mówi z uprzejmym uśmiechem:

- A teraz w ramach cyklu "Kontrowersyjne filmy dokumentalne" pokażemy państwu film o rodzicach, którzy mordują swoje nowonarodzone dzieci.

I nic. Ani słowa o zmianach w programie, żadnego przepraszam. Puścili krwawą amerykańską szmirę o psychopatach, wszystko lepsze niż BBC i geje. Pewnie jakiś biskup zadzwonił ze skargą... Wtedy po raz pierwszy w życiu dotarło do mnie, że polska demokracja i wolność to fikcja. No i czy coś się zmieniło od tamtego czasu?
Miasto dla odpornych
No i znów leżę w łóżku, z anginą. Mój luby też, złapało nas w tym samym momencie. Monachium ma wiele zalet, ale chyba dość niekorzystny klimat dla przyjezdnych. To już któraś angina od przyjazdu tutaj, wcześniej, w Polsce czy w Stuttgarcie, wcale nie chorowałem. Ale ponoć wiele osób tutaj skarży się na chroniczne zmęczenie, bóle głowy itp. Nie każdy jest stworzony, żeby żyć na wyżynach.