Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
niedziela, 18 lipca 2010
Droga pani telewizjo czyli moja wersja EuroPride
Ojciec mojej koleżanki z podstawówki nakleił swego czasu na telewizorze napis "Wszystko kłamstwo". Napis miał przypominać o komunistycznej propagandzie i wzywać do czujności podczas oglądania telewizji.

Nie wiem, czy telewizor z napisem jeszcze stoi. Komunistyczna propaganda od dawna należy do przeszłości, ale natura nie znosi próżni, więc jej miejsce zajęła manipulacja, bardziej subtelna i wyrafinowana.

Wczoraj byliśmy na EuroPride w Warszawie. Zastanawialiśmy się, czy wziąć udział w tej imprezie. Przede wszystkim, mieliśmy spore obawy o własne bezpieczeństwo, nafaszerowani obrazami maszerujących tłumów wszechpolaków. Ale po tylu niemieckich paradach, w których wzięliśmy udział, postanowiliśmy wreszcie wesprzeć Polskę.

Dzień zaczął się piękny, nawet przesadnie, bo o 13-tej było już dobrze powyżej 30 stopni. Na Placu Bankowym kłębił się radosny, kolorowy tłum. Kolorowy przede wszystkim z powodu tęczowych flag - przebierańców i drag queen było nie za dużo, w końcu Polacy są grzeczni i porządni... A może po prostu nie chcieli prowokować?



Ruszyliśmy. Ja z lekką drżączką, zastanawiając się, z której strony polecą jajka czy kamienie. Idąc zauważyłem gdzieś w kącie placu małą grupkę otoczoną szczelnie kordonem policji. Coś tam skandowali, było parę podniesionych pięści, ale nie za bardzo było widać. Zresztą zaraz zostali z tyłu.



No i idziemy, idziemy, w tłumie. Po bokach przemykają policjanci w odblaskowych kamizelkach. A na chodnikach stoją ludzie. I patrzą, robią zdjęcia, machają. Z okien też się patrzą, ktoś trzyma tęczową chorągiewkę. Gdzie te jajka?



Po godzinie po prawej wreszcie grupka z "Zakazem pedałowania". Robię zdjęcia, ale ciężko to idzie, bo gapie i policjanci zasłaniają, a ich jest może ze 20 osób. No i już ich minęliśmy, po ptokach, więcej zdjęć nie będzie. "W tym roku i tak ich dużo", mówi znajomy Tomek z Warszawy. Dużo? To czego ja się bałem?



Naszym przeciwnikiem okazują się nie prawicowcy, a upał. Trasa zostaje lekko skrócona i po 16 docieramy na Plac Konstytucji, spaleni słońcem, zmęczeni, ale roześmiani i szczęśliwi. Gra muzyka z plaform, ludzie tańczą. Teraz przydałby się jakiś wielki koncert na placu, ale niestety organizatorzy nie przewidzieli. Więc powoli, powoli rozchodzimy się. Napompowani radosną energią. Że jesteśmy. Że jest nas tak dużo. Że mogliśmy głośno powiedzieć, o co nam chodzi, idąc ulicami Warszawy w słoneczny dzień.



Taka jest moja wersja. Inne wersje znajdziecie w Gazecie Wyborczej, na Homikach i w różnych innych miejscach. Np. na stronach różnych telewizji.

Taak. Tutaj mina mi zrzedła. Polsat: maszerujące tłumy wszechpolaków, wywiad z wszechpolakiem, dwie cioty. TVN: maszerujące tłumy wszechpolaków, szamotanina z policją, parę drag queen. TVP Info: wszechpolacy, drag queen, przebierańcy. Myślałby kto, że parada była jakąś bitwą między facetami w glanach i facetami na szpilkach. Bitwą bardziej krwawą niż pod Grunwaldem. W której wzięły udział dwie armie, ta wielka wszechpolska i ta mniejsza gejowska. A tymczasem wszechpolaków było tylko 300-tu, a parada liczyła 8 tysięcy!

Ale mogło być 100 tysięcy, tyle tylko, że telewizja polska, publiczna i komercyjna, zastrasza lesbijki i gejów pokazując im przerysowane obrazy przemocy. A konserwatywną część społeczeństwa podjudza obrazami drag queen i rozebranych facetów, których z tak wielkim trudem reporterzy wyszukali w tłumie normalniaków. Jedna wielka manipulacja, która od lat świetnie służy interesom rządzącej prawicy. No i oczywiście podniesieniu oglądalności.

Dlatego zachęcam: przyjedźcie za rok i przekonajcie się sami!
środa, 14 lipca 2010
Z urlopu
Już się kończy. Fajnie było, ale coś nam się nie udało - dostać się na dzisiejszy koncert Estrelli Morente w Cueva de Nerja. Estrella Morente to głos Penelope Cruz w piosence "Volver" z filmu pod tym samym tytułem. A oto, co straciliśmy:



czwartek, 08 lipca 2010
Przegrać z honorem

Niemcy przegrały wczoraj mecz 0:1, zasłużenie, bo Hiszpania była lepsza. Dzisiaj na portalu GMX artykuł pt. "Cała Hiszpania świętuje 'Czerwoną' ", o tym co działo się w Hiszpanii po zwycięstwie. Artykuł zaczyna się od słów:

Troski związane z kryzysem gospodarczym i wysokim bezrobociem jakby się ulotniły.

Jasne. Artykuł jest o piłce nożnej, ale przeciwnikowi należy subtelnie przypomnieć, że gospodarczo stoi dużo, dużo niżej niż Mistrz Światowego Eksporu Niemcy ("Exportweltmeister" to jedno z ulubionych określeń niemieckich dziennikarzy, kiedy piszą o swoim kraju). Niemcy nie umieją przegrywać. Fakt, mało kto umie, ale z nich wychodzi wtedy coś bardzo brzydkiego i zaczynają się chwyty poniżej pasa. Kompleks rasy panów? Mają taki dziwny pęd do potwierdzania swojej wyższości, a kiedy się nie uda, zaczyna się szukanie wymówek, czyt. wszystkiemu są winne jakieś ciemne machinacje innych.

Ciekaw jestem, jak sobie dzisiaj radzi w pracy mój hiszpański kolega. Nam na szczęście udało się wczoraj poświętować z Hiszpanami, "mimo trosk związanych z kryzysem i wysokim bezrobociem"...

niedziela, 04 lipca 2010
Zgoda narodowa cyli strasna zaba
Zgoda buduje! Wspólnym wysiłkiem! Nie ma wolności bez solidarności! Taka jest prawda o Polsce!

Nie wiem, czy Komorowski był w seminarium, ale nieźle kopiuje styl kazania, same wielkie hasła, banały i pustosłowie. Gdzie jakieś konkrety dotyczące prezydentury? Czy naprawdę największym problemem Polaków jest brak zgody narodowej?

Tak mnie rozpuścił pobyt w Niemczech, tutaj też kandydaci obiecują gwiazdkę z nieba, a potem wypinają się na wyborców - ale obiecują konkrety - obniżenie podatków, lepszą edukację, zwiększenie pomocy socjalnej. A ja z kampanii Komorowskiego dowiedziałem się głównie, że ma pięcioro dzieci, czym odróżnia się od podejrzanego singla Kaczyńskiego. Nie cierpię Kaczyńskiego, ale uważam, że zarzucanie mu, że jest kawalerem (w podtekście: gejem) to najlepszy dowód, że Platforma od PiS-u różni się głównie nazwą. A poglądy obu partii są te same i jedynie słuszne...

Koniec marudzenia, ciekaw jestem, jak teraz Platforma rozwinie skrzydła i jak Polska pod jej rządami rozkwitnie. A na deser wierszyk, który mi przyszedł do głowy, kiedy słuchałem Komorowskiego. Wierszyk z roku 1936, czy coś się od tego czasu zmieniło???



KONSTANTY  ILDEFONS  GAŁCZYŃSKI

Strasna zaba
wiersz dla sepleniących

Pewna pani na Marsałkowskiej
kupowała synkę z groskiem
w towazystwie swego męza, ponurego draba;

wychodzą ze sklepu,
pani w sloch, w ksyk i w lament:
- Męzu, och, och! popats, popats, jaka strasna zaba!

Mąz był wyzsy uzędnik, psetarł mgłę w okulaze
i mówi: - Zecywiście coś skace po trotuaze!

cy to zaba, cy tez nie,
w kazdym razie ja tym zainteresuję się;

zaraz zadzwonię do Cesława,
a Cesław niech zadzwoni do Symona -
nie wypada, zeby Warsawa
była na "takie coś" narazona.

Dzwonili, dzwonili i po tsech latach
wrescie schwytano zabę koło Nowego Świata;
a zeby sprawa zaby nie odesła w mglistość,
uządzono historycną urocystość;

ustawiono trybuny,
spędzono tłumy,
"Stselców" i "Federastów" -
słowem, całe miasto.

Potem na trybunę wesła Wysoka Figura
i kiedy odgzmiały wsystkie "hurra",
Wysoka Figura zece tak:

- Wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa
pozbyliśmy się zabiego bezeceństwa -
panowie, do góry głowy i syje!

A społeceństwo: - Zecywiście,
dobze, ze tę zabę złapaliście,
wsyscy pseto zawołajmy: "Niech zyje!"


Niemcy nie Ameryka
Dwie baby wychodzą z konsulatu na Röntgenstraße, jedna ociera pot z czoła i z oburzeniem mówi do drugiej:

- A w Ameryce pewnie głosują na tego debila!