Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
wtorek, 29 września 2009
Nowy film Barei?
Szkoda, że Bareja nie żyje, pomysł na pewno by mu się spodobał.  Obchody EuroPride'u w lesie ze względu na rocznicę bitwy pod Grunwaldem byłyby jedną z najlepszych scen w "Misiu 3"... Ciekawe, czy znajdzie się jakiś młody reżyser, który kiedyś pokaże wszystkie absurdy RP?
piątek, 25 września 2009
Inwazja pożeraczy ciał
W mieście trwa stan wyjątkowy - place i ulice opustoszały, centrum wygląda na całkiem wymarłe. Barwne tłumy ciągną na Theresienwiese, faceci w spodenkach i kraciastych koszulach, dziewczyny w wiejskich sukienkach z fartuszkiem. Tylu atrakcyjnych łydek i kuszących dekoltów nie widzieliśmy tu już od roku :) Do tego jeszcze piękna pogoda, polska złota jesień, która, jak się przekonaliśmy już dawno, jest równie złota i łagodna w Bawarii.

Powiedziałem "łagodna"? Dla ludzi, którzy pracują na Wiesen, Oktoberfest to czas wyjęty z życiorysu. Znajomy kucharz z Hofbräuhaus codziennie od siódmej rano do dziewiątej wieczorem patroszy kurczaki, kelnerzy uwijają się w hałasie i ścisku od dziewiątej aż do zamknięcia namiotów o jedenastej w nocy. Potem następuje zakrapiana impreza, personel trafia do domu o północy i bladym świtem wraca na miejsce pracy. To, że ktokolwiek taki reżim wytrzymuje, jest najlepszym dowodem na magiczną siłę pieniądza, a zwłaszcza dużych pieniędzy. Kelnerzy i kelnerki są ponoć w stanie zarobić 10-15 tysięcy euro, kucharze wprawdzie mniej, bo odpadają napiwki, ale również nieźle. Znajomy znajomego przyjeżdża co roku z Ekwadoru, żeby kelnerować w namiocie Löwenbräu, po czym przez cały rok żyje z oszczędności. Krążą też plotki o lekarzach, którzy biorą dwutygodniowy urlop na czas Oktoberfestu i dorabiają roznosząc piwo. :)

Jeśli ktoś naprawdę nienawidzi Oktoberfestu, to są to kaczki i kurczaki. W roku 2008 goście pochłonęli prawie 460 tysięcy kurzych istnień. Dreszcz przechodzi po plecach, kiedy się widzi ten niekończący się ciąg tac z połówkami kurczaka... Dla drobiu Wiesen to symbol masowej zagłady.
sobota, 19 września 2009
W niedzielę Bräurosl
Przeleciał burzowy lipiec, słoneczny sierpień, zimny wrzesień i już dotarliśmy. Znowu miasto wkracza w stan wyjątkowy - zaczyna się Oktoberfest.

Już od tygodnia widać na ulicach skórzane spodenki i wiejskie sukienki (dirndle), bo pełno jest imprez "przygotowawczych". Hotele i schroniska pękają w szwach, podobno najlepszy interes w Monachium to wynajmować pokoje w czasie Oktoberfestu. Kto może, odwiedza znajomych, już od tego i owego słyszałem, że przyjeżdzają goście na Wiesn (tak się nazywa monachijski Oktoberfest). Do nas też przyjeżdzają. Jutro będzie pobudka o siódmej rano, pojedziemy na Theresienwiese i spędzimy gejowsko-lesbijską niedzielę w namiocie Bräurosl (czyt. brojrosl). Jeśli mieszkasz w Monachium i już dawno nie widziałeś kogoś ze swoich gejowskich znajomych - żaden problem, spotkacie się na sto procent w pierwszą niedzielę Oktoberfestu w Bräurosl...

W zeszłym roku było zabawnie. Pierwsza niedziela festynu to przemarsz orkiestr i najrozmaitszych grup w strojach ludowych (Trachtenumzug). Przyjeżdżają też grupy z zagranicy. Po paradzie, około 12-13, każda grupa udaje się do jednego z namiotów na poczęstunek, namiot Bräurosl też przyjmuje gości. No i wyobraźcie sobie, kto trafił do naszego namiotu, pełnego całujących się facetów? Grupa monachijskiej Polonii, wielka muzykująca rodzina w pięknych łowickich strojach i grupa z Włoch, czyli przystojni faceci w kolorowych rajtuzach (takie mają stroje ludowe...). Obie grupy były podobnie zdezorientowane, tyle że strategią Polaków było ignorować całą sytuację, natomiast Włosi bardziej otwarcie wyrażali swoją dezaprobatę. Ale cóż, obie grupy musiały przetrwać tę przymusową lekcję tolerancji. I przetrwały. I kto wie, może jakiś kawaler z Łowicza przyjdzie w tym roku do namiotu prywatnie? :)

Jeśli przeżyję litry piwa, dym, hałas i zamieszanie, to napiszę wam, czy przyszedł i co z tego wynikło :) A tymczasem obejrzyjcie sobie filmik...

niedziela, 13 września 2009
Pożegnanie z Jacksonem
Dzieciaki w autobusie bawią się komórkami. Jeden do drugiego:

- Masz coś Jacksona?

Drugi:

- Nie.

Wracają do swoich komórek.

Dziadek z piwkiem (po bawarsku):

- Dżakson, Dżakson! A Nirwone znocie?

czwartek, 03 września 2009
Polska nie istnieje

Norman Davies napisał w "Europie między wschodem i zachodem", że kraje byłego bloku wschodniego nie istnieją w świadomości Europejczyków z Zachodu. To prawda. Gdyby zrobić analizę niemieckich mediów, Polska powinna leżeć w okolicach Kamczatki.

Weźmy choćby uroczyste rozszerzenie Unii w 2004. Niemieckie radio i telewizja mówiły wtedy o "nowych sąsiadach", nie dostrzegając, jak absurdalne jest to wyrażenie. W końcu Polska nie zacumowała na granicy niemieckiej w 2004, była tam już trochę wcześniej.

Następny przykład - literatura fachowa, niemiecka książka o wyszukiwarce Google. Autor podaje rozszerzenia domen krajów sąsiednich: .at (Austria), .fr (Francja), .dk (Dania), jest nawet .co.uk (Wielka Brytania!). Po Polsce ani śladu. Kamczatka.

Azjatycką teorię potwierdza też codziennie prognoza pogody w ulubionym radiu Bayern5. I tu Polska jest wyróżniona w sposób wyjątkowy Kiedy spikerka opisuje pogodę w stolicach Europy, pojawia się Madryd, Wiedeń, Paryż, Londyn, Praga, nawet Moskwa - ale Warszawa nie...

O Polsce wypada mówić i pisać tylko wtedy, kiedy wiadomości potwierdzają niemiecki obraz Polski zacofanej i pełnej chaosu. Dlatego okres dwuwładzy braci Kaczyńskich przyniósł istną powódź wiadomości z Polski, media delektowały się opisem absurdalnych wypowiedzi i zachowań. Potem z nastaniem Tuska przycichło, tylko czasami pojawiają się sprawozdania z okazji typu 70-ta rocznica wybuchu wojny itp.

Piszę o tym wszystkim, bo wczoraj Bayern5 doniosła o powolnej poprawie koniunktury w Niemczech i Francji - przyrost gospodarczy jest już tylko minimalnie ujemny - natomiast nie zająknęła się ani słowem, że w Polsce, akurat w Polsce, przyrost jest dodatni. Owszem, to tylko liczby, kto wie, co naprawdę znaczą, ale znów się potwierdza: nie uchodzi, żeby Polska była w czymś lepsza od kraju-raju. Polska ma być biedna, ciemna i zacofana, żeby Niemcy mogły na jej tle błyszczeć. I choćby w Polsce zaczęło padać dolarami, "polnische Wirtschaft" (polska gospodarka) będzie symbolem złego zarządzania, taka jest siła kulturowych stereotypów.
wtorek, 01 września 2009
Reklama


Nie mogę uwierzyć... Rok 2009, podobno środek Europy, podobno nowoczesne państwo. W środku miasta olbrzymia, "pokrwawiona" płachta z przystojnym żołnierzem i słowem "Honor". Dzieło sztuki? Mój facet trafił w sedno jednym krótkim zdaniem: "To wygląda jak reklama wojny".

Wojna tragiczno-heroiczna, wojna pełna czerwonych maków i szlachetnego cierpienia. Poświęcenie dla ojczyzny, patriotyzm, zwycięstwo moralne. Okropny, nie do przełknięcia "Katyń" Wajdy. Dlaczego wciąż tak miesza się ludziom w głowach? Czy naprawdę chcemy, żeby dzieci w Polsce dalej bawiły się w czterech pancernych, tak jak my iks lat temu, i myślały, że wojna to taka fajna przygoda?

Trzeba dorosnąć. II wojna światowa była strasznym nieszczęściem, wydarzeniem, które zniszczyło życie milionów ludzi i którego skutki wiele rodzin odczuwa do dziś. Wojnę powinno się wspominać, ze smutkiem, w ciszy, a nie organizować huczne obchody patriotycznej dumy i tzw. honoru.

Jak ktoś trafnie stwierdził na forum GW: "honor był środkiem, którego używano, by ogłupić mięso armatnie". Chciałbym, żeby nowe pokolenia Polaków umiały honorowi powiedzieć "nie" i samodzielnie zastanowić się nad tym, co naprawdę ważne. I żeby w Warszawie znalazło się paru anarchistów i przemalowało żołnierza na cywila, a "Honor" na "Pamięć".