Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
piątek, 05 września 2014
Przyjaciele
W niemieckiej telewizji śniadaniowej wyniki ankiety:

Pyt. 1: czy Rosja zagraża krajom bałtyckim i Polsce?
Większość: tak

Pyt. 2: czy NATO powinno się w tych krajach bardziej zaangażować?
Większość: NIE

...

Jak to było? Pamiętam z podstawówki:


Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;
Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie.
Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek.
Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, - co moje, to twoje.
Mówiono o nich. że gdy znaleźli orzeszek,
Ziarnko dzielili na dwoje;
Słowem, tacy przyjaciele,
Jakich i wtenczas liczono niewiele.
Rzekłbyś; dwójduch w jednym ciele.

O tej swojej przyjaźni raz w cieniu dąbrowy
Kiedy gadali, łącząc swojo czułe mowy
Do kukań zozul i krakań gawronich,
Alić ryknęło raptem coś koło nich.
Leszek na dąb; nuż po pniu skakać jak dzięciołek.
Mieszek tej sztuki nie umie,
Tylko wyciąga z dołu ręce: "Kumie!"
Kum już wylazł na wierzchołek.

Ledwie Mieszkowi był czas zmrużyć oczy,
Zbladnąć, paść na twarz: a już niedźwiedź kroczy.
Trafia na ciało, maca: jak trup leży;
Wącha: a z tego zapachu,
Który mógł być skutkiem strachu.
Wnosi, że to nieboszczyk i że już nieświeży.
Więc mruknąwszy ze wzgardą odwraca się w knieję,
Bo niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je.

Dopieroż Mieszek odżył... "Było z tobą krucho! -
Woła kum, - szczęście, Mieszku, że cię nie zadrapał!
Ale co on tak długo tam nad tobą sapał.
Jak gdyby coś miał powiadać na ucho?"
"Powiedział mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie:
Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie".


Niestety, tym razem niedźwiedź zdążył już nogę odgryźć, a Leszek dalej nic. NATO, co ty na to?


czwartek, 07 sierpnia 2014
Jagody - Post scriptum
Parę dni po wpisie o jagodach byłem w Basicu, to taki supermarket ekologiczny. I co widzę:

- żółta fasolka szparagowa
- zielona fasolka szparagowa
- dwie inne fasole
- bób (w strąkach)
- buraki

Wszystko jest. Tylko te ceny - żółta fasolka 7 euro/kg, inne fasolki i bób 4/kg. Buraczki okazja, bodajże tylko 2 euro/kg.

Jak mi się skończą zapasy z zamrażalnika, to zaszaleję i kupię.
piątek, 01 sierpnia 2014
Na jagody


Po raz pierwszy odkąd jestem w Niemczech udało mi się kupić czarne jagody. Prawdziwe jagody, a nie amerykańskie borówki. Jestem tu już długo, więc nie wierzyłem, kiedy zobaczyłem małe czarne kulki.

- Przepraszam, czy to są czarne jagody? - spytałem jak głupi.
- Tak, to jagody. Te prawdziwe. - potwierdził sprzedawca.
- Bardzo dobre są, bardzo dobre! - dodała babcia, która stała za mną w kolejce i powtórzyła to jeszcze ze cztery razy.

Jagody to w Monachium rarytas. Może bywają na Viktualienmarkt (ekskluzywny rynek w centrum), bo tam mają owoce i warzywa z całego świata, ale poza tym nima. Inne rzeczy typu emigranta sen nocy letniej, których nigdzie nie ma, a jak są, to mała kobiałka/paczuszka kosztuje tyle, co woreczek diamentów:

- żółta fasolka szparagowa
- botwinka
- korzeń chrzanu
- bób (przy okazji, nazywają go tu "Saubohnen", bo w Bawarii karmiło się tym świnie).

Kiedy kupowałem w Poznaniu 10 kilo bobu na zamówienie znajomych z M., sprzedwaczyni pokiwała głową ze zrozumieniem:

- Tak, ja wiem, rodzina z Anglii też mówi, że co jak co, ale nie ma, jak latem pójść na rynek w Polsce. Wszystko świeże, pyszne i tanie. Mówią, że strasznie nam zazdroszczą...

Ja też!

A na koniec jeszcze przedwojenny dowcip z książki do polskiego mojej siostry:

- Patrz, synku, to są czarne jagody.
- Ale one są czerwone!
- Bo są jeszcze zielone. Jak dojrzeją, będą granatowe.

poniedziałek, 14 lipca 2014
Jesteśmy mistrzem świata
Ranek po szalonej nocy. Telewizja śniadaniowa cała w piłkach. Inne tematy - szpiedzy z USA, wojna w strefie Gazy - wprawdzie też są, ale jakoś szybko znikają. Mundial na okrągło: rozpływanie się i powtarzanie bez końca fragmentów tego czy owego, wywiady, komentarze i zapowiedzi. Wszystko po to, żeby jeszcze utrzymać fantastyczny nastrój czystego szczęścia. "Jesteśmy mistrzem świata" będzie podstawą dobrego sampoczucia dla wielu przez następnych kilka tygodni. Tylko pozazdrościć.

Na dworcu w Dreźnie ostatni pijany kibic wykrzykuje jakieś hasła, powiewa flagą, a potem odśpiewuje hymn narodowy. Ogolony na zero jakoś źle mi się kojarzy. I chyba nie tylko mnie, bo kasjer w okienku się krzywi, a przechodnie patrzą spod oka.

Myślę sobie: typowy niemiecki neonazista. A potem nagle wyobrażam go sobie z polską flagą, ryczącego "Polska biało-czerwona"  i wyobraźcie sobie, pasuje jak ulał, wykapany polski kibic. Hmm...

Pytam go, czy mogę mu zrobić zdjęcie. Uprzejmie bełkocze, że tak i powiewa dla mnie flagą. Ludzie patrzą na nas dziwnie. Zwiewam do piekarni. Ale w tym kraju nie da się uciec od mundialu. Dziewczyna przede mną kupuje Fußball-Brötchen.



niedziela, 13 lipca 2014
Stan gotowości
W Niemczech stan wyjątkowy. Naród czeka na zwycięstwo.

Jadę pociągiem osobowym z miasteczka A do miasta B. Zazwyczaj w niedzielę wieczór jest tłok, ale dziś można się rozłożyć jak się chce. Jadą tylko jakieś niedobitki. Nic dziwnego, za 15 minut mecz. Wszędzie imprezy, prywatki i Public Viewing na placach i ulicach. Już od wczesnego popołudnia wszędzie widać było dziewczyny i chłopaków w koszulkach reprezentacji, a jak nie, to chociaż z opaską, chustą, kapeluszem czy czymkolwiek w kolorach narodowych. Podczas mundialu w Niemczech w 2006 dyskutowano jeszcze, czy wolno się tak obnosić z narodową flagą, ciągle był taki lekki dreszczyk na wspomnienie wielkich flag z czasów nazizmu, teraz to już norma i uświęcona tradycja. Więc chorągiewki dolepiane do samochodów nadal odpadają na autostradach i zagrażają bezpieczeństwu :-)

Kończę i szukam radia, które mi ten mecz na żywo zrelacjonuje... :-)
czwartek, 08 lipca 2010
Przegrać z honorem

Niemcy przegrały wczoraj mecz 0:1, zasłużenie, bo Hiszpania była lepsza. Dzisiaj na portalu GMX artykuł pt. "Cała Hiszpania świętuje 'Czerwoną' ", o tym co działo się w Hiszpanii po zwycięstwie. Artykuł zaczyna się od słów:

Troski związane z kryzysem gospodarczym i wysokim bezrobociem jakby się ulotniły.

Jasne. Artykuł jest o piłce nożnej, ale przeciwnikowi należy subtelnie przypomnieć, że gospodarczo stoi dużo, dużo niżej niż Mistrz Światowego Eksporu Niemcy ("Exportweltmeister" to jedno z ulubionych określeń niemieckich dziennikarzy, kiedy piszą o swoim kraju). Niemcy nie umieją przegrywać. Fakt, mało kto umie, ale z nich wychodzi wtedy coś bardzo brzydkiego i zaczynają się chwyty poniżej pasa. Kompleks rasy panów? Mają taki dziwny pęd do potwierdzania swojej wyższości, a kiedy się nie uda, zaczyna się szukanie wymówek, czyt. wszystkiemu są winne jakieś ciemne machinacje innych.

Ciekaw jestem, jak sobie dzisiaj radzi w pracy mój hiszpański kolega. Nam na szczęście udało się wczoraj poświętować z Hiszpanami, "mimo trosk związanych z kryzysem i wysokim bezrobociem"...

niedziela, 20 czerwca 2010
Wybory na Röntgenstr.
No i spełniliśmy obywatelski obowiązek. Przy okazji poczułem się jak działacz na rzecz ekologii, bo byliśmy jedynymi wyborcami, który pod konsulat podjechali rowerami.

Mąż za to urządził mały happening na rzecz LGBT. Pewnie zadziałała podświadomość, podrażniona obecnością na sali dwóch kremowego koloru zakonników. Tak czy owak, kiedy po głosowaniu chował dokumenty, wypadła mu z kieszeni ulotka z jakiejś gejowskiej imprezy - z gołym facetem - wprost pod stopy pracownika konsulatu. Ten zachował zimną krew i udał, że nic nie widzi. Jakże typowe dla polskiej polityki. Uśmiechnięci zabraliśmy ulotkę, odczepiliśmy rowery i po pięciu minutach byliśmy w domu.
środa, 03 marca 2010
...Lord und Lady Hesketh-Fortescue...
Blog powoli dogorywa... Ale zanim wyda ostatnie tchnienie, jeszcze próbka klasycznego niemieckiego humoru: Loriot i Evelyn Hamann. Niestety nieprzetłumaczalne, więc tylko dla sprechających...


Guten Abend, meine Damen und Herren. Heute sehen Sie die achte Folge unseres sechzehnteiligen englischen Fernsehkrimis 'Die zwei Cousinen'. Zunächst eine kurze Übersicht über den Handlungsablauf der bisher gesendeten sieben Folgen.
Auf dem Landsitz North Cothelstone Hall von Lord und Lady Hesketh-Fortescue befinden sich außer dem jüngsten Sohn Meredith auch die Cousinen Priscilla und Gwyneth Molesworth aus den benachbarten Ortschaften Nether Addlethorpe und Middle Fritham. Ferner ein Onkel von Lady Hesketh-Fortescue, der neunundsiebzigjährige Jasper Fetherston, dessen Besitz Thrumpton Castle zur Zeit an Lord Molesworth-Houghton, einen Vetter von Priscilla und Gwyneth Molesworth, vermietet ist.

Gwyneth Molesworth hatte für Lord Hesketh-Fortescue in Nether Addlethorpe einen Schlips besorgt, ihn aber bei Lord Molesworth-Houghton in Thrumpton Castle liegen lassen. Lady Hesketh-Fortescue verdächtigt ihren Gatten, das letzte Wochenende mit Priscilla Molesworth in Middle Fritham verbracht zu haben. Gleichzeitig findet Meredith Hesketh-Fortescue auf einer Kutschfahrt mit Jasper Fetherston von Middle Fritham nach North Cothelstone Hall in Thrumpton Castle den Schlips aus Nether Addlethorpe.

Nach einer dramatischen Auseinandersetzung zwischen Lady Hesketh-Fortescue und Priscilla Molesworth in North Cothelstone Hall eilt Gwyneth Molesworth nach dem zwei Meilen entfernten South Thoresby, um ihre Tanten Amelie Hollingworth und Lucinda Satterthwaite aufzusuchen. Diese sind jedoch nach North Thurston zu ihrem Schwager Thomas Thatcham gefahren, der als Gärtner in Thrumpton Castle bei Lord Molesworth-Houghton arbeitet.

Gwyneth Molesworth fährt nach North Cothelstone Hall zurück, aber nicht über Middle Addlethorpe, sondern über North Thurston, Thrumpton Castle, Middle Fritham und Nether Addlethorpe. Dort trifft sie Priscilla Molesworth, die mit Lord Molesworth-Houghton noch nachts von Nether Addlethorpe nach North Thurston or sore thore...
wtorek, 10 listopada 2009
20 lat bez muru


W Berlinie skończyła się wielka feta, dwadzieścia lat od upadku muru... Zrobiłem małą ankietę wśród znajomych i wynika z niej, że nasi południowcy z Bawarii i Szwabii niezbyt głęboko przeżywają tę rocznicę.

Matthias: Co mi przychodzi na myśl w dwudziestą rocznicę upadku muru? Dziwne, że to już dwadzieścia lat!

Andrea: Coś tam wtedy słyszałam w telewizji, ale, szczerze mówiąc, miałam inne problemy...

Steffen: Najwyższy czas zlikwidować podatek solidarnościowy...

Co roku, w rocznicę upadku muru pojawia się w mediach temat podatku solidarnościowego, 5,5% od dochodu. Co roku ktoś z Zachodu stwierdza, że podatek trzeba zlikwidować i co roku wschodniacy czują się urażeni.

Dwadzieścia lat temu nie było kłótni o pieniądze. Wręcz przeciwnie. Każdy obywatel NRD odwiedzający RFN otrzymywał na wejściu podarek w postaci okrągłej sumki - w roku upadku muru 100 marek zachodnioniemieckich. Kiedy mur zniknął, pieniądze trzeba było dowozić do Berlina ciężarówkami, bo zapobiegliwi obywatele NRD podarki masowo kasowali i chowali na czarną godzinę. Przy czym niektórzy kasowali je nawet dwukrotnie, raz na dowód i drugi raz jeszcze na paszport... Tak mi przynajmniej opowiadał w pracy kolega z Turyngii.

Teraz podarków już nie ma - podatek solidarnościowy służy głównie do łatania budżetu. W dodatku minister transportu Peter Ramsauer - rodem z jakże biednej Bawarii - chce, żeby zakończyć odbudowę wschodnich Niemiec i zająć się odbudową zaniedbanego Zachodu. Wschodnie Niemcy mają nowy powód do zmartwienia.

Ale jak powiedziała wczoraj w telewizji żona Honeckera, trochę złowieszczo: jeszcze wrócą dobre czasy.
czwartek, 03 września 2009
Polska nie istnieje

Norman Davies napisał w "Europie między wschodem i zachodem", że kraje byłego bloku wschodniego nie istnieją w świadomości Europejczyków z Zachodu. To prawda. Gdyby zrobić analizę niemieckich mediów, Polska powinna leżeć w okolicach Kamczatki.

Weźmy choćby uroczyste rozszerzenie Unii w 2004. Niemieckie radio i telewizja mówiły wtedy o "nowych sąsiadach", nie dostrzegając, jak absurdalne jest to wyrażenie. W końcu Polska nie zacumowała na granicy niemieckiej w 2004, była tam już trochę wcześniej.

Następny przykład - literatura fachowa, niemiecka książka o wyszukiwarce Google. Autor podaje rozszerzenia domen krajów sąsiednich: .at (Austria), .fr (Francja), .dk (Dania), jest nawet .co.uk (Wielka Brytania!). Po Polsce ani śladu. Kamczatka.

Azjatycką teorię potwierdza też codziennie prognoza pogody w ulubionym radiu Bayern5. I tu Polska jest wyróżniona w sposób wyjątkowy Kiedy spikerka opisuje pogodę w stolicach Europy, pojawia się Madryd, Wiedeń, Paryż, Londyn, Praga, nawet Moskwa - ale Warszawa nie...

O Polsce wypada mówić i pisać tylko wtedy, kiedy wiadomości potwierdzają niemiecki obraz Polski zacofanej i pełnej chaosu. Dlatego okres dwuwładzy braci Kaczyńskich przyniósł istną powódź wiadomości z Polski, media delektowały się opisem absurdalnych wypowiedzi i zachowań. Potem z nastaniem Tuska przycichło, tylko czasami pojawiają się sprawozdania z okazji typu 70-ta rocznica wybuchu wojny itp.

Piszę o tym wszystkim, bo wczoraj Bayern5 doniosła o powolnej poprawie koniunktury w Niemczech i Francji - przyrost gospodarczy jest już tylko minimalnie ujemny - natomiast nie zająknęła się ani słowem, że w Polsce, akurat w Polsce, przyrost jest dodatni. Owszem, to tylko liczby, kto wie, co naprawdę znaczą, ale znów się potwierdza: nie uchodzi, żeby Polska była w czymś lepsza od kraju-raju. Polska ma być biedna, ciemna i zacofana, żeby Niemcy mogły na jej tle błyszczeć. I choćby w Polsce zaczęło padać dolarami, "polnische Wirtschaft" (polska gospodarka) będzie symbolem złego zarządzania, taka jest siła kulturowych stereotypów.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10