Zapiski pod wieloma względami emigranta
Zakładki:
Blogi gejowskie
Blogi niemieckie
Blogi obcokrajowe
Blogi rozmaite
Monachium
Pomoce emigranta
Racjonalizm, humanizm, ateizm
Różności
Ulubione radio
piątek, 08 stycznia 2010
Król w pałacu
Jeszcze do 10 stycznia trwa wystawa twórczości Ralfa Königa w Ludwig Galerie Schloss Oberhausen. Jak twierdzi Wiki, muzeum należy do "najbardziej renomowanych galerii w Zagłębiu Ruhry". Gejowski komiks oficjalnie trafił na salony...

Ralf König - Stutenkerle - obrazek z tylnej okładki
poniedziałek, 16 listopada 2009
Nowy dylemat Kaczyńskiego
Westerwelle ryzykuje konflikt w koalicji dla dobrych stosunków z Polską. Teraz Lech Kaczyński będzie miał dylemat: podać mu rękę czy nie podać. Niby otwarty gej, ale jednak obrońca polskich granic :)
piątek, 19 grudnia 2008
Odkrycie liczby bi
Kochani geje i lesbijki!

Być może wydaje się wam, że jesteście awangardą. Że walczycie z zaskorupiałym konserwatyzmem społeczeństwa. Niestety, muszę was zmartwić. Jesteście tak samo konserwatywni i ograniczeni jak heteroseksualiści. Dość już myślenia binarnego w formie "dziewczyna czy chłopak". Przyszłość należy do tych, dla których płeć nie gra roli - czyli do biseksualistów.



Samemu ciężko mi pogodzić się z tą myślą. Ale ulubiona telewizja ARTE zasypała mnie gradem informacji w programie "Biseksualna rewolucja". Pokazała mi biseksualnych artystów z lat 70-tych (Bowie, Jagger, Iggy Pop), biseksualną pisarkę z Nowego Jorku, biseksualnego pisarza, biseksualnego reżysera, biseksualnego kompzytora... Uświadomiła mi, że jeden z moich ulubionych filmów, "Les chanson d'amour", NIE JEST historią hetero z wątkiem gejowskich, ale filmem biseksualnym (hmm...), tak samo jak "Brokeback Mountain" (HMM! no to już lekka przesada...). ARTE zabrało mnie również do biseksualnego klubu w Paryżu, gdzie każdy może z każdym, "jak w wielkiej rodzinie" (koniec cytatu), co nota bene można również podziwiać w filmie pt. "Shortbus".

Wygląda na to, że po erze Wodnika i wolnej miłości, po emancypacji gejowskiej i inwazji metroseksualistów nadchodzą interesujące bi-czasy. Przynajmniej w niektórych krajach, a już na pewno we Francji. Przytaczam wypowiedzi francuskich licealistek i licealistów:

"Mój chłopak trochę się obściskiwał z kolegami, ale mnie to nie przeszkadza. Uważam, że to udowadnia, że jest człowiekiem otwartym."

"Myślę, że jest 95... no, 90 procent biseksualistów, 9 procent homoseksualistów, no i może 1 procent heteroseksualistów, ale ci to są już naprawdę zacofani..."

"Uważam, że biseksualiści to sympatyczni ludzie, otwarci..."

"Ja jestem hetero, ale naprawdę tego żałuję, chciałabym być bi, moje życie na pewno stałoby się przez to dużo ciekawsze."

No no no, jestem pod wrażeniem, chyba trudno osiągnąć wyższy poziom tolerancji, żeby nie powiedzieć afirmacji różnorodności. Ale tego typu nastawienie to chyba raczej wyjątek na tej planecie. Dlatego biseksi generalnie zakładają rodziny, a swoją drugą stronę przeżywają w ukryciu, na wyjazdach, urlopach, nocnych wyjściach do parku itp. itd. To podwójne życie oczywiście nie podoba się ani heterykom ani homo, bo obie grupy mają silną potrzebę przynależności, grupowania się - a tu nagle takie bi się wyłamuje. Co najciekawsze, i homo i hetero są zgodni - biseksi po prostu coś udają. I dlatego bi skarżą się, że są dyskryminowani z każdej strony.

Przychodzi mi na myśl dwójka znajomych. Ona z Francji (a jakże!), jako nastolatka zakochała się na śmierć i życie w kuzynce, ich związek - skonsumowany - trwał parę lat, potem miała już tylko facetów. On z Polski, poznał swoją dziewczynę w klubie gejowskim, gdzie przyszła z przyjaciółmi, uczepił się jej jak wybawienia, a potem na jakiejś imprezie sylwestrowej radził mi, patrząc na mnie tak jakoś z góry, żebym spróbował z dziewczyną. Hmm, chyba jednak wiem, dlaczego geje nie lubią biseksów - dlaczego oni zawsze mają się za coś lepszego???

Być może rzeczywiście czeka nas kiedyś rewolucja biseksualna, czasy, kiedy chłopak nie będzie musiał się tłumaczyć mamie ze spotkania z innym chłopakiem i gejowskim znajomym z romansu z kobietą. Poważnie, czekam na to.

A tymczasem pozdrawiam Was,
konserwatywny, binarny i homo- (jednak nie bi) seksualny (może szkoda?),
ticotico
czwartek, 04 grudnia 2008
Dno moralne czyli kościół katolicki

Iran, egzekucja dwóch chłopaków przyłapanych razem w łóżku.
Fot. STR AP

kościół katolicki (nie zasługuje na pisanie go wielką literą) aktywnie popiera prześladowania gejów ani lesbijek (patrz artykuł GW). Bardzo słusznie. Gejów i lesbijki należy zwalczać wszelkimi sposobami, aresztować, torturować i wieszać. kościół bardzo żałuje, że nie może wprowadzić w Europie takiego samego prawa jak w Iranie, ale po cichu marzy, że może za parę lat się uda i znow zapłoną stosy w imię moralności i miłości bliźniego. Zeusie, widzisz i nie grzmisz?

Mam nadzieję, że ONZ pokaże kościołowi, gdzie jego miejsce i uchwali rezolucję o depenalizacji homoseksualizmu, bo życie ludzkie jest ważniejsze niż interesy jakiejkolwiek instytucji (hmm, podobno kościół twierdzi to samo, ale w praktyce jakoś ludzkiego życia nie chce chronić, ani w Iranie, ani w Afryce...)

A swoją drogą, nieprawda, że po śmierci wszyscy są równi. Nawet po drugiej stronie są równi i równiejsi, ludzie, których się opłakuje i ludzie, których szczątki bez ceremonii wrzuca się do dołu z wapnem. 11 września 2001 pochłonął około 3000 ofiar, cały świat wstrzymał oddech, płakał i palił świece. Od rewolucji w 1979 r. w samym Iranie zabito ok. 4000 tys. osób - gejów i lesbijek - ale o tym już mało kto się dowiedział. Wiadomo, na świecie tyle się dzieje, trudno się wszystkim interesować, prawda?...


Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem komunistą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po katolików, nie protestowałem. Nie byłem katolikiem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

(Martin Niemöller, 1942, Dachau)
piątek, 06 czerwca 2008
Konrad i Paul
Tak płakałem, że potworne płazy-cenzurazy nie dopuszczają gejowskich komiksów na polski rynek, a tu znalazł się jeden rycerz, który wyzwał je do walki i pokonał. Nazywa się Wojtek Szot, ledwo wyrósł z giermka, ale zawziął się i wydał "Konrada i Paula" Ralfa Königa. Mój ulubiony komiks po polsku! Pierwszy gejowski komiks po polsku! Całkiem świadomie uprawiam tu reklamę, bo dla mnie to Wielkie Wydarzenie.



Komiks opowiada o codziennym życiu dwóch facetów, tytułowych Konrada i Paula. Są razem od dziesięciu lat, mieszkają ze sobą i jak większość par, wiecznie kłócą się i godzą. Nic dziwnego, bo bardzo się różnią. Konrad jest nauczycielem gry na fortepianie. Z dobrej rodziny, porządny, grzeczny, dopasowany, słowem ideał tej części gejów, która chciałaby pokazać, że niczym się nie różnimy od heteryków. Konrad nawet do seksu podchodzi lekko niechętnie (och, jakby się kościół katolicki ucieszył, gdyby takich było więcej), woli zakochiwać się platonicznie w swoich uczniach. Cytat reprezentatywny dla Konrada: "Wiem, że trudno ci w to uwierzyć, ale na świecie istnieje coś więcej niż tylko kutasy, faceci i seks".

Co innego Paul, ten z kolei reprezentuje stereotyp pedała jak z koszmaru Roberta Biedronia. Treścią życia Paula jest seks (ostry seks, bo P. jest skórzakiem), poza tym mało co go interesuje, no może muzyka pop i pisanie pornograficznych poematów. Nie wiemy nawet, czy Paul pracuje, czy siedzi na garnuszku Konrada, bo do pracy nigdy nie chodzi. Wybitnie jednowymiarowa postać, mimo to ulubieniec autora, mój i chyba większości czytelników. Dlaczego? Ponieważ Paul niczego nie udaje, jest jaki jest i żyje tak, żeby się cieszyć życiem. Co z tego, że doprowadza Konrada do ostateczności ;)

Niemieckie wydanie wpadło mi w ręce z siedem lat temu, i pamiętam, że najbardziej urzekła mnie historyjka o Nutelli - sprzeczka nt. tego, czy ma być w lodówce, czy nie - bo z moim chłopakiem też to wiecznie przerabialiśmy. W ogóle niektóre rzeczy wydały mi się dziwnie znajome, jak mówiła babcia mojego kumpla: fragmenty z życia. Tak, tak, Ralf König jest dobrym obserwatorem.

Najbardziej zdziwiły mnie głosy z Polski o tym, jak to "Konrad i Paul" jest szokujący i na granicy dobrego smaku. Fakt, na pewno jest to komiks dla dorosłych, ale żeby od razu szokujący??? Zastanawiałem się dlaczego i wreszcie zrozumiałem. To przez podział na pornografię i nie-pornografię, który jest w Polsce o wiele silniej zakorzeniony niż na Zachodzie. Podział binarny. Pornografia pokazuje genitalia, wytryski, jest obrzydliwa i nie ma treści. Nie-pornografia może pozwolić sobie tylko na standaryzowane sceny łóżkowe (żadnych genitaliów, najlepiej prześcieradło owinięte wokół tyłka), jest interesująca i treści przekazuje. "Konrad i Paul" nie mieści się w żadnej z tych dwóch kategorii, bo treść posiada, ale przy tym pokazuje penisy i nawet jeden wytrysk... Na szczęście część polskich recenzentów po otrząśnięciu się z pierwszego szoku oceniła komiks jako bardzo śmieszny. Ufff...

No to co? Ja już mam moją kopię, a was zapraszam do sklepiku... ;)
sobota, 12 kwietnia 2008
Zobaczcie sami
Jeszcze parę linków do filmów, o których pisałem ostatnio:

"Suddenly, last winter" (tutaj homepage) będzie można zobaczyć na 24. Warszawskim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym (10-19 października 2008). Dla zaostrzenia apetytu trailer:



I jeszcze, oficjalna strona "Be Like Others" tutaj, a "Stealth" tutaj. Ta druga niestety tylko po francusku, ale za to jest trailer, no i zdjęcie Natachy Koutchoumov, nasze najnowsze odkrycie, wspaniała aktorka! (patrz też "Garçon stupide") Przy okazji, Alicja Bachleda-Curuś też grała w "Stealth", ale nie wykazała się zbytnim talentem...
środa, 09 kwietnia 2008
Wielkie okno na świat
Dawno mnie tu już nie było, blog zakurzył się i porósł mchem, jak opuszczona chata. I pewnie mało kto już tu zagląda... Nie miałem za dużo czasu ostatnio, ale może teraz to się zmieni i znów będę mógł wysyłać wam pocztówki z Monachium.

A jest o czym pisać, w Największej Wiosce Świata cały czas coś się dzieje. Od tygodnia trwa festiwal filmów gejowskich i lesbijskich "Verzaubert", dzisiaj niestety już koniec. Z ciekawostek, były dwa polskie akcenty. "Stealth", poetyczny, zwichrowany film drogi o Szwajcarze, który wyrusza do Polski na poszukiwanie swoich korzeni, i "14 Grad Ostwärts" ("14 stopni na wschód"), polsko-niemiecka dokumentacja o nieszczęsnych polskich paradach. Ale nie ma co się załamywać, np. we Włoszech też nie jest dużo lepiej, dowiedziałem się z tego z zabawnego, ale gorzkiego dokumentu "Suddenly, Last Winter" w którym para dziennikarzy pokazuje losy włoskiej ustawy o związkach partenrskich i reakcje społeczeństwa. Nie mówiąc już o Iranie, gdzie geje zmieniają płeć, żeby móc wreszcie normalnie egzystować w społeczeństwie ("Be Like Others").

I to by było na razie tyle...
wtorek, 22 stycznia 2008
Proszę pana, a pan jest gejem?
I znowu muszę zazdrościć ludziom, którzy wstają rano, przeciągają się rozkosznie i zasiadają do pisania. Mnie niestety ostatnio brakuje czasu na blogowanie. Ale żeby było chociaż coś - polecam artykuł z Wyborczej pt. "Homolekcja", czyli fragmenty z życia nauczyciela-geja w Berlinie...
środa, 09 stycznia 2008
Lalka
Zauważyłem, że ostatnio trochę przynudzam w blogu, dlatego dla odmiany lekka, familijna historyjka.

W czasie świąt mój chłopak odwiedził kuzyna. Kuzyn ma żonę i dwoje dzieci, chłopca i dziewczynkę - nazwijmy ich Wojtek i Kasia. Kasia jest starsza, ma już 11 lat i bardzo kocha braciszka. Siedmioletni Wojtek kocha swoją siostrzyczkę, rodziców, a poza tym ma najlepszego przyjaciela Maćka, z którym siedzi w jednej ławce. Ogólnie rzecz biorąc - sielanka.

Kasia dostała pod choinkę lalkę, z której bardzo się ucieszyła. Potem jeszcze ona i brat dostali od mojego chłopaka pieniądze, też pod choinkę. Ucieszyli się jeszcze bardziej. I zaraz poszeptali, poszeptali, po czym Kasia oznajmiła, że Wojtuś chciałby teraz pojechać do supermarketu.

Ojciec Kasi:
- A po co?
Kasia:
- No bo... On też chce lalę.
I po chwili milczenia:
- Lala będzie mieć na imię Maciek.

Tu mój chłopak parsknął nieopanowanym śmiechem, czym obraził zarówno katolicką moralność, jak i polityczną poprawność. Kuzyn nie skomentował zdarzenia ani słowem. Bo co tu powiedzieć, taki wstyd...

Ciekaw jestem, czy Wojtuś dostanie wymarzoną lalę (aż mu się do niej oczy śmiały), czy raczej rodzice wcisną mu samochód albo coś równie męskiego. Jak nie dostanie lali, będzie nieszczęśliwy, jak dostanie, to znów chłopaki będą się z niego śmiali i też będzie nieszczęśliwy. I tak źle, i tak niedobrze. A jakby się jeszcze okazało po latach, że broń Boże wyrósł na geja (mój chłopak też miał ukochaną lalę :), to Kasia będzie miała straszne wyrzuty sumienia, że bawiła się lalkami i w ten sposób zwichnęła Wojtusiowi psychikę.

Cholera, jakie to wszystko skomplikowane.


wtorek, 18 grudnia 2007
Święto Milczenia
Kolorowe Święta, bombki, łańcuchy, Mikołaje i migoczące światełka. Kolory i szczęście, to się jakoś wszystkim kojarzy. I dlatego niektórzy woleliby, żeby Święta były szare. Wtedy opakowanie bardziej pasowałoby do zawartości.

Bo nie każdy lubi Święta. Dla wielu Boże Narodzenie to doroczne wyzwanie, wyjazd do rodziców, którzy nic nie rozumieli i może wciąż jeszcze nie zrozumieli, powrót do małego miasteczka, z którego wyjeżdżało się z ulgą, jak Smalltown Boy Jimmy Sommerville. Boże Narodzenie to dla wielu wymuszony powrót do nieszczęśliwej przeszłości.

Przykład 1: Marek. Pociąg dowozi go z Wrocławia do rodzinnego miasteczka. Mama wita w progu, pyta "co u ciebie". Marek opowiada o pracy, jakieś nowiny z Wrocławia. Wreszcie milknie. Miałby jeszcze dużo do opowiadania. Właściwie nawet za dużo. Bo żeby powiedzieć, że z Tomkiem kupili sobie psa, musiałby opowiedzieć, że już od roku mieszkają razem i że kocha Tomka. Kocha faceta, bo jest gejem. A to nie jest łatwe, jeśli milczało się parę dobrych lat. Łatwiej jest dalej milczeć. Mama zauważa to milczenie, ale nie pyta, bo domyśla się i woli się nie wiedzieć, nie usłyszeć tego. Będą ciche Święta.

Przykład 2: Kasia. Kasia się nie boi. Przyjaciele wiedzieli od zawsze, rodzice dowiedzieli się niedługo po maturze. Że jest lesbijką. Teraz też wiedzą, że Kasia chodzi z dziewczyną. Ale nie pytają, jak się miewa Agnieszka, jak im się układa razem. Nie wiedzą, co zrobić z tym fantem. Nikt nie powiedział: "To może zaprosisz Agnieszkę do nas na Święta, żebyśmy ją mogli poznać". Rodzice za bardzo baliby się sąsiadów, mógłby sobie ktoś coś pomyśleć. A poza tym, nie wiedzieliby, jak się zachować. Kaśka nie chce się kłócić. Siedzi w domu przed telewizorem, opycha się makowcem i liczy dni do wyjazdu.

Przykład 3: ja. Moi rodzice wiedzą i przyzwyczaili się już przez tych parę lat. Ale mój chłopak spędzi święta u swoich rodziców. A oni nie wiedzą, więc kontakt będzie ograniczony, nie mogę do nich zadzwonić. Trochę mi będzie przykro. Na drugi dzień świąt pojedziemy z rodzicami w odwiedziny do kuzynostwa, już przestali mnie pytać, czy mam jakąś dziewczynę, ale to pytanie wisi w powietrzu. Tylko nie mów im, dobrze? Ty pojedziesz, a ja będę musiała tu potem z ludźmi żyć. Dobrze, nie powiem nic, mamo, będę siedział przy stole, śmiał się z lekka fałszywie i opowiadał o nowym muzeum BMW w Monachium, bo tematy ogólne są najwygodniejsze.

Takie to są Święta, jak podświetlone zdjęcie rentgenowskie pokazują na nowo całą siatkę zależności, w jaką jesteśmy uwikłani. A może Święta to też szansa na rozerwanie tej siatki? Może w tym roku powiem: bo wiecie, jak byliśmy z moim chłopakiem w Hiszpanii... Może Kasia pojedzie na Święta do Agnieszki, a Marek opowie mamie o Tomku? Co by się stało, gdyby geje i lesbijki przestali udawać, wracając na święta do domu? Gdyby nastąpił nagły wybuch, eksplozja prawdy? Może okazałoby się, że już udawać nie trzeba, bo w końcu nie tylko Raczek i Poniedziałek, sąsiadki syn też ostatnio przyprowadził chłopaka... Życie stałoby się prostsze, a święta piękniejsze - bez sekretów i kłamstw.
 
1 , 2